Nieświęta Anna Dymna

Pomysł na tę książkę wziął się z tego, że jestem krańcowo sceptyczny wobec ludzi, którzy powołują się na prawdę, dobro i miłosierdzie. Szczególnie wobec tych, którzy robią to publicznie. Uważam, że dla większości społeczeństwa pojęcia te są jedynie protezą, kiepskimi racjonalizacjami, które w istocie nie mają nic wspólnego z naszymi rzeczywistymi motywacjami działań wobec bliźnich. Człowiek najlepiej oszukuje sam siebie. Oszukiwanie innych wychodzi mu znacznie gorzej.

***

Od początku informowałem Annę Dymną, że nie jestem członkiem jej fanklubu i nie zamierzam dołączać do wianuszka jej piewców. Zresztą do dzisiaj nie mam pojęcia, dlaczego zdecydowała się na robienie tego wywiadu. Dochodzę do wniosku, że na taką rozmowę godzą się albo ludzie krańcowo zdesperowani, albo tacy, którzy nie mają nic do ukrycia. Ponieważ Dymnej trudno zarzucić jakąkolwiek desperację, to sprawa staje się oczywista.

U Dymnej wszystko jest spójne, zharmonizowane. W jej postępowaniu nie ma kalkulacji. Myślę, że bez względu na to, czy byłaby kasjerką w supermarkecie, lekarzem, sprzątaczką, czy fizykiem jądrowym, działałaby równie rzetelnie i uczciwie jak robi to, będąc aktorką i prowadząc społecznie fundację „Mimo Wszystko”.

***

Dla mnie Dymna nie jest żadną święta, aniołem czy matką boską, jak zwykło się ją określać w tonie pokracznych i ckliwych egzaltacji. Postrzegam ją wyłącznie jako niezwykle mądrego i konkretnego człowieka, który wie, co robi i dlaczego to robi.

***

W tej książce wszystko jest szczere. Nie ma tam żadnych nadęć ani kreacji, które często zdarzają się w tego rodzaju publikacjach. Przyznam, że niektórych pytań, które zadawałem Annie Dymnej, sam się bałem. Wyszedłem jednak z założenia, że skoro Dymna powiedziała „A”, to powinna powiedzieć „B”.

***

Często w głosie aktorki słyszałem oburzenie, nieraz nazywała mnie potworem. Nigdy jednak nie odmawiała odpowiedzi. A zarzuty, że jestem impertynencki wobec mojej rozmówczyni, uważam za całkowicie chybione. Przecież nawet podczas procesów beatyfikacyjnych czy kanonizacyjnych istnieje taka instytucja jak advocatus diaboli. Ot co, podczas rozmowy z Anną Dymną starałem się być adwokatem diabła.

Warto mimo wszystko, Anna Dymna, Wojciech Szczawiński, SIW Znak 2017

Advertisements

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Nieświęta Anna Dymna

  1. agentscully pisze:

    Nie rozumiem skąd to zaskoczenie,że może być ktoś taki właśnie jak pani Anna Dymna.Sławna,piękna a zarazem dobry,współczujący człowiek,który w sobie właściwy sposób chce zmienić świat na lepszy.Takie osoby istnieją i o dziwo satysfakcję mają jedynie z tego,że komuś pomagają.Jeśli się tego nie rozumie,to nie rozumie się człowieczeństwa jako takiego.

  2. myownway15 pisze:

    Generalnie jesteś impertynencki, Wojtku, nie tylko wobec pani Ani. Po prostu uczyniłeś sobie z tego hobby i nie jesteś w tym, czym się bawisz, kiepski, więc to robisz :-). Jesteś impertynencki jak mało kto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s