Myśli przy końcu drogi cz. VII

Ignacy, 56 lat, rozpoznanie – czerniak skóry (zmarł po 9 dniach pobytu w hospicjum):

Postanowienie powziąłem tutaj, jak na grzesznika przystało. Przysiągłem sobie, że kiedy stąd wyjdę i wrócę do domu, zacznę żyć zupełnie inaczej. Będę lepszym człowiekiem, lepszym ojcem i mężem. Wczoraj po południu poszedłem do kaplicy. Uklęknąłem, położyłem na sercu prawą dłoń i uroczyście przyrzekłem to Bogu. Wyspowiadałem się też z całego życia przed księdzem. Chcę w to nowe życie wyruszyć oczyszczony. Teraz wielką radość noszę w sobie. Jestem przygotowany na zmiany. Nigdy już żony nie uderzę, nie będę jej zdradzać… Przysiągłem sobie…

Dawniej piłem jak świnia. Żona płakała, a ja ją po łbie waliłem, aż furczało, kiedy pijany wracałem do domu. Wstyd opowiadać. I palenie też rzucę. Alkoholu – nic, nic. Tylko kilka kieliszków, jeśli jakaś okazja będzie. Najważniejsze w życiu są zmiany…

Przyznaję, nie byłem dobrym człowiekiem. Teraz to sobie uświadomiłem, lepiej późno niż wcale. Prawda? Jak w szpitalu leżałem, a potem w domu, to też żonę i córkę jak szmaty traktowałem. Bały się mnie okropnie, ale usługiwały mi, cichutko, na paluszkach, bo wiedzą, że porządek lubię. Jak na spowiedzi każdemu swoje winy wyznaję. Chcę, by wszyscy wiedzieli, że mi wstyd. Bóg słyszy, że żałuję grzesznej przeszłości, widzi moją skruchę. On kocha nawróconych i daje im łaski.

A kolegom w ogóle ufać nie można. Mówili, że są moimi kumplami, pili ze mną, śmiali się. Fajnie było, ekstra… Lubiłem te klimaty. Ale, niech pan pamięta, pijakom nigdy nie można wierzyć. Gdy zachorowałem, żadnego już przy mnie nie było. Teraz też nikogo nie ma. Tylko żona i córka zatroszczyły się o mnie.

Kiedy tylko wyzdrowieję, zacznę żyć zupełnie inaczej. Przysięgam to panu i Bogu. Aha… Jeszcze jednej pielęgniarce to obiecałem, tej takiej niskiej, grubiutkiej. Innym bym też powiedział o swojej poprawie, ale czasu jakoś nie było.

Ta choroba to tylko etap mojego życia. Jak wrócę do domu, kupię żonie kwiaty i przeproszę ją za wszystko… Córkę również. Może czekoladki też im dam. Z pewnością Bogu to się spodoba. Jak pan myśli? Zrobię to dopiero wtedy, gdy wyzdrowieję. Stać mnie teraz na wiele, niech pan mi wierzy, lecz niech Bóg też dobrą wolę okaże. W końcu napisano, że Miłosierny za złe każe, ale za dobre wynagradza. Widzi pan, ja zasłużyłem na tę chorobę, bo żyłem źle… Naprawdę zasłużyłem. Pan Bóg za mordę mnie wziął, żebym się opamiętał. Opamiętałem się. Teraz Bóg przywróci mi zdrowie. Muszę być cierpliwy. Trzeba ufać Bogu i żyć przyzwoicie, elegancko, według dekalogu. Czytam go codziennie z książeczki do nabożeństwa, żeby dobrze zapamiętać. Jak zacznę żyć przyzwoicie, wtedy nic złego już mnie nie spotka.

Postanowiłem się nawrócić, póki mam na to czas. Tyle tutaj ludzi umiera, a ja chcę pożyć jeszcze trochę, coś po sobie pozostawić na tym świecie, dla innych żyć. Młody w końcu jestem… Przedtem to nawet do kościoła niezbyt często chodziłem. Prawie nigdy. Tutaj jednak nawróciłem się, jak syn marnotrawny z tej opowieści biblijnej. Jak byłem młody to, owszem, chodziłem do kościoła… Ministrantem nawet byłem. Później dopiero wiarę straciłem… W Boga trzeba wierzyć. Trzy różańce codziennie odmawiam: za siebie, za rodzinę i w intencji papieża oraz żeby wojen na świecie nie było. Co prawda nie wiedziałem, jak to robić, ale teraz już wiem. Jeden z kleryków pokazał mi, w jaki sposób na paciorkach należy się modlić. Przenajświętszy sakrament też przyjmuję. Codziennie to robię, bo w końcu co taki chory człowiek jak ja może nagrzeszyć…

Wojciech Szczawiński, Myśli przy końcu drogi, Wydawnictwo Literackie 2004

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s