Dasmos, czyli kompetencje

Wojciech Szczawiński: Przyzna pan jednak, że nie ma nic złego w fakcie, iż człowiek pragnie żyć wygodnie i ułatwiać sobie codzienne życie.  

Grzegorz Mitrowski: Oczywiście. Tyle tylko, że wszystko jest w porządku dopóki to pragnienie komfortu życia posiada znamiona normalności, a nie idiotyzmu. Znam na przykład kobietę, która nawet odcinek stumetrowy pomiędzy jej domem a kioskiem z gazetami, pokonuje samochodem. Czy, pana zdaniem, jest to normalne? Poza tym w całej współczesnej komercjalizacji kultury mamy do czynienia z odrażającą manipulacją. Przerażeniem napawa fakt, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy i poddają się tej manipulacji na „własne” życzenie. Jeśli w reklamie wmawia się kobiecie, że jest warta takiego czy innego kosmetyku albo umieszcza się na pierwszej stronie czasopisma napis, że jest ono przeznaczone „Dla kobiet, które wiedzą, czego chcą”, to mamy tutaj do czynienia z oczywistą manipulacją cudzymi emocjami. Takie czasopismo zostanie sprzedane, bo zawsze znajdą się jakieś panie, które będą uważały, że jeśli kupią tę gazetę, oznaczać to będzie, iż należą do kobiet, które wiedzą, czego chcą. Tak wygląda iluzja, w której żyje  tłum. Dzięki niej pieniądze zarabiają jednostki. Poza tym proszę zauważyć, iż dzisiejsza obyczajowość nie proponuje człowiekowi takiego bądź innego modelu zachowania. Ona zmusza do określonych zachowań. Sugeruje w bardzo przebiegły sposób, że jeśli mam dobry samochód, duży dom i jestem w stanie wykupić sobie wczasy na Hawajach, to dopiero wtedy mogę czuć się pełnowartościowym człowiekiem. A przecież wystarczy wspomnieć chociażby słowa Johna Stuarta Milla, który stwierdził, iż natura ludzka nie jest maszyną przeznaczoną do wykonywania takiej albo innej pracy, lecz drzewem, które rośnie zgodnie z dążeniem sił wewnętrznych. Jednak w obecnym świecie panuje jakaś zupełnie pomylona tendencja poganiająca ludzi do coraz większego wysiłku, odwołująca się do haseł o przedsiębiorczości i ambicji materialnej. Można nawet – bez cienia przesady – powiedzieć, że sukces, oparty na dobrach materialnych, stał się nową religią. Najgorsze jest to, iż niemal wszyscy – nawet podświadomie – ulegamy tym hasłom zakotwiczonym na mieliznach głupoty. Oczywiście nie mam tu na myśli osób, które dzięki ciężkiej pracy i odpowiednim pomysłom, potrafią uczciwie zarabiać duże pieniądze. Tylko że takich osób jest niewiele. Problemem jest to, że nasza kultura u wszystkich stara się wywołać wręcz paranoiczny głód bogactwa, sławy i sukcesu. To prowadzi nie tylko do frustracji, ale także do pragnienia zdobycia majątku za wszelką cenę.  Nie twierdzę przy tym, że powinniśmy całkowicie wyrzec się pieniędzy. Ale miejmy ich tyle, ile nam potrzeba. Eurypides pisał, że to, co wystarcza jest dla mądrego nadmiarem. Nie prześcigajmy się więc w ilościach posiadanej gotówki albo w markach coraz nowocześniejszych samochodów, na których kupno możemy sobie pozwolić. Ludwik van Beethoven zapytał: „Jeśli oddamy życiu wszystkie swoje siły, cóż nam pozostanie dla tego, co szlachetniejsze i lepsze?”.

W.S.: Brzmi to niezwykle wzniośle, ale mało przekonywająco. Co mam więc robić, jeśli bardziej od pieniędzy w portfelu i dobrego samochodu, fascynuje mnie piękno błękitnego nieba i pisanie marzycielskiej poezji? Co mam począć, jeżeli nie posiadam po prostu predyspozycji psychicznych do bycia przedsiębiorczym osobnikiem „skrojonym” według mody obecnych czasów? Czy mam czuć się gorszy? Przecież wielu ludzi, nie mogąc sprostać wyzwaniom rzeczywistości, tak się właśnie czuje.

G.M.: Gilbert Keith Cherston, angielski pisarz żyjący na przełomie XIX i XX wieku, zgodził się, że aby robić pieniądze trzeba być mądrym. Dodał jednak, że najpierw trzeba być wystarczająco głupim, żeby pieniędzy pragnąć. Człowiek powinien rozumieć i cenić swoje dasmos, czyli własne kompetencje. Jeśli każdy z nas naprawdę poszukałby wewnątrz siebie, to z całą pewnością odnalazłby tam coś wyjątkowego. Problem polega na tym, że wszyscy poddają się jedynie pędowi ku wartościom materialnym uważając, że tylko one dają człowiekowi życiowy sukces i odpowiedni status społeczny. Tymczasem najczęściej bywa tak, iż dobry biznesmen jest niestety bezradny w takich sztukach jak poezja, teatr, filozofia czy malarstwo. Można sądzić, że Szekspir byłby raczej kiepskim biznesmenem, Rockefeller zaś nigdy nie napisałby „Hamleta”. Ale zarówno Szekspir jak i Rockefeller byli ludźmi sukcesu, choć ten pierwszy wcale nie dzięki posiadaniu ogromnych pieniędzy. Kto był zresztą większa postacią i o kim częściej się mówi? O Szekspirze czy o bogaczu Rockefellerze? Proszę przypomnieć sobie życiorysy Rafała Wojaczka, Andrzeja Bursy albo Edwarda Stachury. Ilu ludzi zazdrości im wolności ducha i twórczości! Nie, nie pieniędzy. Stachura rozdawał zresztą ubogim zarobione pieniądze w barach mlecznych i zupełnie gardził wygodami życia.  Uważam więc, że tak naprawdę nie chodzi ludziom o pozyskiwanie dóbr materialnych, lecz o zaspokojenie pragnienia zaznaczenia swojej osobowości w takim bądź innym środowisku. Ponieważ pieniądze wydają się najbardziej wymiernym środkiem wiodącym do tego celu, wszyscy pragną forsy.  W końcu drugim Szekspirem, Einsteinem albo Platonem zostać niezwykle trudno. Natomiast pieniądze może zrobić nawet zwyczajny spryciarz po ukończeniu szkoły podstawowej. Ale nie każdy ma spryt, umiejętności i żyłkę do robienia dobrych interesów. To powoduje, że wielu ludzi cierpi i narzeka. Co więcej – z powodu braku zdolności do zarabiania dużych pieniędzy, mają oni ogromne kompleksy. Tymczasem grecki termin dasmos, o którym mówiłem przed chwilą, sugeruje nam, żebyśmy robili swoje, a nie gubili w bezsensownych pragnieniach za czymś, do czego nie jesteśmy przeznaczeni. Podobnie pisał Soeren Kierkegaard: jest rzeczą śmieszną chcieć zostać kimś, kim się nie jest. Poza tym proszę zauważyć jak szalenie nudny byłby ten nasz świat, gdyby wszyscy – przykładowo – zajmowali się albo robieniem pieniędzy, albo wszyscy pisaliby scenariusze sztuk teatralnych. Człowiek potrzebuje kontrastów we własnym istnieniu. Tylko wtedy potrafi prawdziwie smakować życie.

Grzegorz Mitrowski, Wojciech Szczawiński, Dziecięce pytania każdego z nas (Telbit  2000)

 

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dasmos, czyli kompetencje

  1. egoistin pisze:

    Inteligentny dowie sie z tego czegos nowego, madry dawno juz to wie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s