1% kontroli

Źródło: OnaOnaOna.com

Czy to jest dla Ciebie ważne? Masz potrzebę świadomego pomagania? Takiego, które można zaplanować i skontrolować? Uważasz, że to głupie oddawać pieniądze na zmarnotrawienie: nie na pożytek tym, którzy naprawdę wiedzą, co z nimi zrobić, a w dodatku dają się z tego rozliczyć? Czyli oddałaś swój „jeden procent” właściwej organizacji? Jeszcze nie? Przeczytaj tekst Wojciecha Szczawińskiego.

„Nie ma nic pewnego na tym świecie oprócz śmierci i podatków” – to słowa Benjamina Franklina, jednego z twórców Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych. Niektórzy uważają, że podatki są znacznie gorsze niż śmierć. Przecież ona nie przychodzi co rok. A na co przeznaczane są nasze podatki? Niby wiadomo, chociaż nie do końca. Nikt też – łącznie z premierem i ministrem finansów – nie ma chyba całkowitej kontroli nad chaosem budżetowych wydatków. Robert Gwiazdowski napisał na swoim blogu, że w XVI wieku chłop pańszczyźniany pracował dla swojego pana pięćdziesiąt dwa, a później sto cztery dni w roku. I to był feudalny wyzysk. „My na początku XXI wieku pracujemy dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej sto sześćdziesiąt cztery dni. I to jest sprawiedliwość społeczna” – ekonomista skomentował paradoks.

Podatki, owszem, płacimy. Nie mamy jednak żadnego wpływu na to, jak są wykorzystywane. Nieraz z tego powodu człowieka trafia szlag. Płaci przecież państwu daninę w imię dobra wspólnego, tymczasem państwo ani nie zapewnia mu właściwej opieki medycznej, ani bezpieczeństwa, ani edukacji, ani godnego życia na emeryturze (mimo że przez tyle lat oddawał z pensji obowiązkowe składki na ZUS). Sprawiedliwości w sądach trzeba dochodzić latami. „Obywatelu płać, lecz radź sobie sam!” – zdaje się mówić państwo w wielu sytuacjach. Przykłady na to można mnożyć. Wystarczy w telewizji obejrzeć programy interwencyjne. Nie ma jednak sensu popadać w anarchistyczny ton. Nikt nie wymyślił lepszej struktury społecznej niż państwo. Chociaż więc nieraz zastanawiamy się oburzeni: „Na co idą moje podatki?!”, to i tak wiemy, że jest to pytanie retoryczne i nikt nam na nie konkretnej odpowiedzi nigdy nie udzieli. Zatem, z większym bądź mniejszym bólem, godzimy się z faktem, że państwo robi nas w konia.

Dobiega właśnie końca termin rozliczeń z fiskusem za ubiegły rok. Od 2004 roku Polacy mogą odpisać jeden procent podatku na rzecz wybranej przez siebie fundacji bądź stowarzyszenia, które posiadają status organizacji pożytku publicznego. Badania pokazują jednak, że duża część obywateli nadal nie korzysta z takiej możliwości – zjawisko  wielce zdumiewające w kraju, w którym niemal każdy pręży dumnie pierś, kiedy mowa jest o szlachetnych gestach i patriotyzmie. Wszak również o patriotyzm, moim zdaniem, tu idzie.

Być może nieprzekazywanie tego jednego procenta na OPP to objaw nie tyle nieufności, ile braku świadomości. W istocie przecież rzecz ma się tak, że przeróżne fundacje i stowarzyszenia wyręczają w obowiązkach służby państwowe (również opłacane z naszych podatków). Bez istnienia pozarządowych organizacji nasz kraj byłby jeszcze bardziej niewydolny, a wiele osób pozostawionych na pastwę losu oraz bezwzględności biurokratycznych przepisów, limitów czy urzędniczej bezduszności. Z pomocy OPP korzystają w Polsce tysiące ludzi, również takich, którzy sami o pomoc nie potrafią nawet prosić i których państwo – mniej lub bardziej jawnie – wypycha brutalnie poza społeczny margines. Możliwość odpisywania jednego procenta podatku na organizacje pożytku publicznego należy więc traktować jako jedną z największych zdobyczy polskiej demokracji. Co więcej – jako obywatelski przywilej oraz obowiązek. Naszym obowiązkiem jest też sprawdzenie, czy dana organizacja, którą chcemy wesprzeć jednym procentem, działa transparentnie, zgodnie z normami obowiązującymi w OPP. Wymaga to niewiele wysiłku. Wystarczy poszperać w Internecie. Na przykład na witrynie ministerstwa finansów. Istnieje też strona Rady Działalności Pożytku Publicznego, na której można znaleźć wszystkie organizacje posiadające status OPP. Również te regionalne, które najlepiej znają potrzeby społeczności zamieszkującej dany obszar kraju.

Nie chodzi bynajmniej o to, by pomagać w działalności jedynie znanym fundacjom. OPP istnieje wiele. Można wybierać pomiędzy tymi, które wyręczają państwo w opiece nad osobami niepełnosprawnymi albo cierpiącymi na przeróżne, nieraz bardzo rzadkie schorzenia, zajmujące się badaniami naukowymi, kulturą, sportem, ochroną środowiska, troszczące się o zwierzęta… Wyboru dokonywać można wedle własnych przekonań oraz upodobań. Ważne jest, by ten jeden procent podatku przekazać i być świadomym obywatelem: zrobić to również dlatego, żeby posiadać kontrolę nad tym, na co nasz procent zostanie przeznaczony. Przywilejem jest właśnie wybór dziedziny oraz możliwość kontroli. W tym jednym przynajmniej procencie. Ta pomoc nic nas nie kosztuje. Ci zaś, którzy rezygnują z takiego przywileju, nie powinni mieć pretensji o to, że ich podatki są w całości marnotrawione przez państwo.

Niedawne afery związane z działaniem fundacji „KidProtec.pl” albo „Maciuś” z pewnością nadwerężyły społeczne zaufanie do organizacji pozarządowych. Kto wie, czy nie spowoduje to spadku w tegorocznych odpisach na OPP. Wielu prawych obywatelek oraz obywateli zastanawia się pewnie słysząc o takich aferach: „Co w tych fundacjach i stowarzyszeniach naprawdę się dzieje, co one będą robiły z moim jednym procentem… Lepiej żadnych odpisów nie robić”.

Jasne! Można nie wspierać pozarządowych organizacji. Problem w tym, że i tak cały podatek należy oddać . Zatem – zamiast OPP – wesprze on w stu procentach biurokratyczny moloch, niewydolne organy państwowe, członków ugrupowań politycznych bądź źle zarządzane policję albo służbę zdrowia – kulawy system. Nie przekazując części podatku na OPP nie tylko nie pomożemy autentycznie potrzebującym naszego wsparcia, ale też damy milczące przyzwolenie na dalsze funkcjonowanie tego dysfunkcyjnego systemu. I niejako czynem zaświadczymy, że chcemy go podtrzymywać. Tyle nam przyjdzie z naszej urojonej ostrożności wobec działań organizacji pozarządowych. Inna rzecz, że przyprawianie gęby prezesa „KidProtec.pl” wszystkim stowarzyszeniom i fundacjom jest myśleniem magicznym, niegodziwością, by nie powiedzieć wprost: ogromną głupotą. Generalizowanie, wpychanie wszystkich do jednego worka zawsze staje się objawem umysłowej ciasnoty. Podobnie jak niekorzystanie z możliwości wspierania OPP.

Wojciech Szczawiński

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s