Depresja

A. poznałem jakieś dwadzieścia lat temu. Był wtedy niezwykle rzutkim facetem, patologicznym perfekcjonistą w pracy. Posiadał całkowitego fioła na punkcie karate, historii Dalekiego Wschodu, honoru, dobra i siły ducha samurajów. Kiedy, jako rzecznik Polskiego Związku Karate, przyjeżdżałem na organizowane przez niego zawody, z przepracowania i chęci dopilnowania wszystkiego, miał obłęd w oczach. Ale gdy nie pracował, był wspaniałym kompanem. Pies na baby. Bywało, że nieźle szaleliśmy. Bez grama alkoholu. Uroczy, pogodny, wrażliwy, niezwykle kulturalny człowiek – aż do przesady. I ten jego fioł na punkcie samurajów – uważał, że sam jest samurajem. Dużo czytał. Nigdy niczego nie odpuszczał, wiele od siebie wymagał. Bushi no, ichi gon (jap. Słowo samuraja wystarcza za wszystko) – powtarzał. I rzeczywiście słowa zawsze dotrzymywał. Rzadko spotyka się dzisiaj tak solidnych, uczciwych i zaangażowanych ludzi jak A.

Przed czterema laty A. zadzwonił do mnie późnym wieczorem . Poinformował, że zamierza popełnić samobójstwo, bo nie jest już w stanie z sobą wytrzymać. „Nie żartuj! Ty, samuraj, karateka?!” – usiłowałem początkowo żartować, pocieszać go. On jednak nie żartował. Jeszcze tego samego wieczora skontaktowałem się z naszym wspólnym znajomym w Krakowie po to, by natychmiast załatwiał dla A. miejsce w szpitalu psychiatrycznym. Diagnoza: depresja.

Wczoraj A. wysłał mi SMS. Zadzwoniłem do niego. Przez niemal cały ubiegły rok leczył się w szpitalu. Jest obecnie na rencie – sześćdziesiąt procent utraty zdrowia. Opowiadał mi o ludziach chorujących na depresję, których poznał na oddziałach psychiatrycznych, a którzy już nie żyją. Popełnili samobójstwa często dlatego, że bliscy nie traktowali serio ich choroby.

A. zaakceptował swoją chorobę, już się jej nie wstydzi. Mówi otwarcie: „Choruję na depresję. Jest to tak samo normalne schorzenie jak żółtaczka albo grypa”. Pewnie, że tak właśnie jest. Nie ma się czego wstydzić. Psychiatrzy to tacy sami lekarze jak onkolodzy albo interniści.

Depresja, podobnie jak inne choroby, nie wybiera. A. poznał w szpitalach cierpiących na nią biznesmenów, lekarzy, pracowników naukowych. Tak naprawdę wariatami są wyłącznie ci, którzy o ludziach chorych psychicznie mówią, że ci są pomyleni. Pogardę czy lekceważenie wobec osób ze schorzeniami psychicznymi należy traktować znacznie szerzej. Nie są to jedynie objawy prymitywizmu, chamstwa. To również symptom kurczowego trzymania się egocentrycznych wyobrażeń na temat tego, co w naszym świecie jest normalne, a co nie. Stąd już tylko krok do agresji okazywanej w imię tej fałszywie pojmowanej normalności. Warto też przypomnieć słowa nestora polskiej psychiatrii, profesora Antoniego Kępińskiego, który stwierdził, że człowiek, uważający siebie za normalnego , jest najlepszym kandydatem do leczenia w gabinecie psychiatrycznym.

Przyszło mi do głowy, że A. nadal pozostaje samurajem. Tylko człowiek silny oraz odważny potrafi przyznać się do swojej słabości i rozumie własne demony. A gdy się walczy ze swoimi demonami, odrzuca je, wtedy one nabierają mocy i atakują ze zdwojoną siłą.

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Depresja

  1. yossi pisze:

    Smutna historia, ale ma w sobie element ciepla…Samuraj ma obok siebie, to co najwazniejsze w zyciu- przyjaciol.
    Dobrze ,ze jestes.

  2. irena pisze:

    Taka mentalność. Już lepiej mieć chorobę weneryczną, czy każdą inną – możesz się spotkać ze współczuciem i zrozumieniem. Nie w przypadku depresji czy traumy, stresu. W przypadku potrzeby pomocy psychogicznej czy psychiatrycznej z pogardą, dyskryminacją, wykluczeniem, co powoduje nasilenie złego samopoczucia i tym samym choroby. Taka kultura. Czasy przedchrześcijańskie wykazywały się większym człowieczeństwem. Nie wiem czy w stosunku do osób cierpiących na deprsję – może wtedy problem nie istniał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s