Wypaczony obraz świata

Źródło: Onaonaona.com

Czy czasem otwierasz gazetę, internetowy portal z nadzieją, więcej – z potrzebą – znalezienia tam dobrej wiadomości? Sympatycznej, lekkiej, krzepiącej informacji, że wydarzyło się, zostało stworzone lub trwa od wieków coś pięknego? Wojciech Szczawiński zastanawia się dziś nad amerykańską maksymą medialną: „Bad news – good news”. Trudno nie przyznać mu racji – świat TAK nie wygląda.

Od dłuższego czasu przyglądam się treściom podawanym przez mass media, a raczej formie, w jakiej informacje przekazują. Zauważyłem, że – bez względu na to, czy środki masowego komunikacji mają etykietę publicznych, czy komercyjnych – tendencja obowiązuje w nich podobna. Jest nią przedstawianie świata jako miejsca bezmyślnie złego, pełnego okrucieństwa, czyli wywoływanie w odbiorcach poczucia zagrożenia.

Jeśli zapytać by panie i panów redaktorów o to, czy przypadkiem nie schlebiają najbardziej prymitywnym gustom społeczeństwa i nie gonią za tanią sensacją, to naturalnie poczują się dotknięci. Bijąc się w pierś odpowiedzą, że absolutnie nic takiego nie robią, a jedynym celem ich sumiennej pracy – z pewnością podkreślą to z naciskiem oraz dumą – jest pokazywanie prawdy, wszak tylko prawda należy się odbiorcom. Doskonale pokrętność tej argumentacji znam. Przez ładnych parę lat pracowałem jako dziennikarz. Również mnie pouczano podczas „operatywek”, w jaki sposób powinienem przeprowadzać wywiady albo robić reportaże. „Ma być ostro i krwisto” – zaznaczano.

Lubię wiedzieć, co dzieje się na świecie. Strona startowa mojej przeglądarki internetowej otwiera się na jednym z bardziej znanych i przypisujących sobie miano opiniotwórczych portali informacyjnych. Codziennie śledzę wiadomości na tej witrynie. I każdego dnia redakcja tego – rzekomo rzetelnego – portalu usiłuje wmówić mi tylko jedno: że świat jest miejscem piekielnym. Tytuły zamieszczanych informacji są wystarczająco wymowne. Wynika z nich, że na świecie nie dzieje się prawie nic innego prócz wojen, korupcji, gwałtów, oszustw, zbrodni, krwawych jatek, katastrof, rozmaitych awantur, afer politycznych, bezmyślnego okrucieństwa itd., itp., etc. Przesadzam? Jeśli ktoś tak uważa, proponuję, by przez kilka dni prześledził Internet pod kątem eksponowania w nim podłości czasów, w jakich przyszło nam żyć. Można też zobaczyć telewizyjne wiadomości (stacja dowolna). Wszędzie to samo, czas apokalipsy. Obwieszczają go z ekranów uchodzący za guru dziennikarstwa prezenterzy (takim – wiadomo – ufać można, a nawet należy). Rozpoczynają przekaz codziennych wiadomości od zamachów terrorystycznych, wojen, afer, katastrof, a kończą na klęskach żywiołowych bądź tych, których doznaje nasze szkolnictwo, system penitencjarny albo służba zdrowia. Przyznam, że mnie od takiej rzetelności informacyjnej mdli. I nie tylko mnie. „K…, panie! Jak ludzie mają wierzyć w dobro i piękno tego świata, skoro dziennikarze każdego dnia wsadzają im do głów takie g…?!” – zapytał mnie niedawno znajomy taksówkarz.

Dziennikarzom można jednak zarzucić wyłącznie to, że zaprzedali się schematom obowiązującym w koncernach medialnych. Ale cóż… Każdy żyć z czegoś musi, każdy zarabiać chce jak najwięcej. Oczywiście praca redaktorów z rzetelnością zawodową nic wspólnego nie ma, ponieważ obraz świata przedstawia jednostronnie. Ale nie jest tak, jak niektórym się zdaje, że dziennikarze pracują według własnego widzimisię. Media przeprowadzają szczegółowe badania na temat tego, jakie informacje sprzedają się najlepiej. I tylko takie podają. A dzieje się tak dlatego, ponieważ mózg człowieka skonstruowany jest w taki sposób, że najszybciej reaguje na bodźce wywołujące poczucie zagrożenia. Zatem środki masowego komunikowania przekazują nam wypaczony obraz rzeczywistości, tzn. przede wszystkim ten, który wywołuje przeróżne lęki. Tego rodzaju informacje dobrze się sprzedają, a co za tym idzie – przyciągają reklamodawców, z których żyją koncerny medialne.

Środki masowego przekazu – jak najsłuszniej zwane czwartą władzą – trzymają przede wszystkim rząd nad naszymi umysłami. Nierzadko można też spotkać ludzi, którzy – jak się zdaje – całkowicie pozbyli się samodzielnego myślenia i potrafią powtarzać jedynie to, co usłyszą w radiu, telewizji, przeczytają w gazecie bądź Internecie. Nic dziwnego – czwarta władza jest wszechobecna. Nic tego nie zmieni. Wpycha nam do umysłów nie tylko mody, trendy, stereotypy, lecz także strach oraz poczucie beznadziei. Przecież na tym pełnym bezmyślnego okrucieństwa, katastrof, ludzkiej podłości i afer świecie żyć się zwyczajnie odechciewa. Naturalnie obok tego całego zła dzieją się codziennie rzeczy wspaniałe, radosne i wyjątkowe. Skąd jednak mamy o nich wiedzieć, skoro dziennikarze nie przekazują takich informacji? Nie będzie też przesadą stwierdzenie, że właśnie ten wypaczony obraz świata generuje przeróżnych szaleńców, którzy strzelają do bezbronnych ludzi w kinach albo podkładają bomby w centrach światowych metropolii. I z takich właśnie wydarzeń media żyją, w nich poszukują tej swojej prawdy o naszej rzeczywistości. A my pochłaniamy to piekło i, chcąc nie chcąc, coraz bardziej tracimy szacunek do świata. Ale też, paradoksalnie, mamy go coraz mniej dla samych siebie. Uważamy często, że w tym chaosie nic udać się nie może. Stajemy się coraz bardziej bezsilni. Każde negatywne doświadczenie w naszym prywatnym życiu tłumaczymy sobie jako zjawisko niemal naturalne. W końcu jak mielibyśmy cokolwiek osiągnąć, skoro świat jest zły?

Współczesna cywilizacja jest wielkim treserem – pisał José Luis Martin Desclazo. – Wszyscy skaczemy przez jej obręcze. Rok po roku, krok po kroku, w coraz większym stopniu to samo jemy, to samo śpiewamy, to samo myślimy. Wielki dyktator Mister Miernota zdobywa nad nami coraz większą władzę. Ciągnie nas za kółko w nosie zwane pensją, co wieczór uczy nas skakać i służyć jak grzeczne pieski za pomocą sprytnych ćwiczeń z ekranu telewizora, rozcieńcza wodą wino naszych marzeń i nadziei, obcina paznokcie naszym złudzeniom, czyni z nas wegetujących podludzi.

Nie uciekniemy od cywilizacji, a co za tym idzie – treści przekazywanych nam przez środki masowego przekazu. Jesteśmy niejako więźniami tej cywilizacji. Od naszego sposobu myślenia o świecie zależy jednak to, do jakich granic oddajemy się we władanie cywilizacyjnej tresurze. „Z jednej strony, człowiek jest w stanie doprowadzić siebie do całkowitego zniszczenia, z drugiej jednak – posiada nieograniczoną zdolność rozwoju i samodoskonalenia siebie. Sukces zależy od wyznaczenia sobie celu i wytrwałego dążenia do jego osiągnięcia” – powiedział mi przed laty japoński myśliciel oraz mistrz sztuk walki Masutatsu Oyama, którego „The New York Times” nazwał „Boską Ręką”.

Sądzę, że, dumając nad wszelkimi okropnościami obrazu świata przekazywanego nam przez mass media, warto zastanowić się naprawdę głęboko nad biblijnymi słowami: A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre (Rdz 1, 31). To niezwykle mądre zdanie. Dostrzegam w nim ogromną wartość oraz sens, mimo że wyznawcą żadnej religii nie jestem.

Wojciech Szczawiński

 
//

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Wypaczony obraz świata

  1. Robert S pisze:

    Tak właśnie Wojtku. Zauważyłem to już parę lat temu i ciągle tak jest jak piszesz. Powiem więcej. Korzystam z paru portali informacyjno-światopoglądowych i zauważyłem, że co parę dni pojawiają się w nich te same wiadomości. Artykuł z onetu pojawia się za parę dni na wp… Manipulacja na potęgę. Wystarczy przeczytać tytuły artykułów na portalu aby w nie nie wchodzić. Przed tym wszystkim jednak nie uciekniesz, ale.. można spróbować świadomie wybierać źródła informacji, ale… czy to tez nie będzie nasza własna manipulacja? Pozdrawiam – Robert S.

    • egoistka pisze:

      Jesli sam zdecydujesz co czytasz, to przynajmniej wiesz, ze sam soba sterujesz a nie manipulujesz. Manipulacja pochodzi z zewnatrz a sterowanie soba z wewnatrz(wewnetrzne poczucie kontroli vs.zewnetrzne poczucie kontroli).

  2. Robert S pisze:

    Sterowanie czy manipulacja… Pewnie są jakieś różnice, ale myślę, że to bardzo zbieżne pojęcia. Wszak sterowanie nie musi być tylko pozytywne, a manipulacja tylko negatywna. Natomiast lepsze jest sterowo-manipulowanie samym sobą z pełną lub wydającą się jako pełną świadomością, niż nieświadome poddawanie się sterowo-manipulacji zewnętrznej.

  3. zibi pisze:

    haha a o czym media mają pisać??!! O miłości dobroci innych pierdołach? haha dopiero by Was kochani mdliło od takich wiadomości:) wyobraźcie to tylko sobie.

    • Robert S pisze:

      Chodzi o to żeby pisali o wszystkim. Wtedy może nie będzie mdliło z powodu tych czy innych pierdół. Bo wszak wszystko jest powodem do mdłości, gdy jest tego czegoś przesyt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s