Demokratyczny bełkot

Źródło: Onaonaona.com

Jakie argumenty mają wartość? Takie, które nie tracą mocy i prawdy, gdy sprawa, której posłużyły, jest już załatwiona. Manipulowanie chwytliwymi hasłami, których szczerość i szlachetność kończy się wraz z – powiedzmy – wygraniem wyborów, najwyraźniej denerwuje naszego felietonistę. I trudno się z nim nie zgodzić.

Pamiętają, Państwo? W roku 2007 całkowicie sparaliżowany Janusz Świtaj domagał się sądowej zgody na własną eutanazję. Głos w sprawie natychmiast zabrali piewcy tzw. cywilizacji życia, którzy w tamtym czasie rządzili naszym krajem. Tłumaczyli w środkach masowego przekazu, że to niemoralne, że człowiek nie ma prawa decydować o czasie swojej śmierci, ponieważ ludzkie życie jest największą, daną przez Boga wartością. Ten arogancki wobec cudzego cierpienia bełkot przerwała Anna Dymna. Jedną wypowiedzią zamknęła usta wszystkim mądrzącym się politykom oraz intelektualistom. Aktorka Narodowego Starego Teatru i prezes Fundacji „Mimo Wszystko” nie opowiedziała się za żadną ideologią. W wywiadzie prasowym stwierdziła jedynie, iż Świtaj, dla którego przez piętnaście lat jedyną znaną przestrzenią był niewielki pokój, wcale nie chce umierać: że krańcowo zdesperowany mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju woła tylko o pomoc, ponieważ pragnie dla siebie godnego życia. Dymna miała rację. Wystarczy zajrzeć dzisiaj na facebookowy profil Janusza Świtaja, żeby przekonać się o tym, jak bardzo ten, całkowicie sparaliżowany i oddychający za pomocą respiratora, mężczyzna cieszy się codziennością: zdobywa wiedzę, pracuje, odwiedza zakątki południowej Polski. I wspiera rozmaite inicjatywy, ludzi w podobnej do jego sytuacji. Może to robić głównie dzięki krakowskiej fundacji prowadzonej przez Annę Dymną. Notabene niebywale jestem ciekaw, ilu obrońców życia – tych dumnych rycerzy moralności – pomogło Świtajowi w tamtym czasie, a ilu wspiera go obecnie.

Z ogromnym niesmakiem przyglądałem się niedawnym przepychankom pro- i antyaborcyjnym w naszym Sejmie. Był to kolejny spektakl obłudy oraz hipokryzji fundowany nam zarówno z prawej, jak i lewej strony sceny politycznej. Bezsens tego rodzaju dyskusji polega na tym, że politycy usiłują zamknąć moralność w normach prawnych. Nie rozumieją, że takie działania są bzdurą. Człowiek jest istotą wolną. Albo kieruje się moralnością, albo tego nie robi. Nie zmienią tego ustanowione prawem sankcje. Z moralnością jest tak, jak z mądrością: albo ludzie rodzą się mądrzy (bądź mądrzeją z upływem lat), albo głupi przychodzą na ten świat i głupi z tym światem się żegnają.

Żadne ustawy nie rozwiną w nas przyzwoitości, wrażliwości, poczucia piękna albo rozumienia własnej oraz cudzej wolności. Ale rozmaici ideolodzy oraz polityczni populiści uważają inaczej. Dlatego, niestety, nasz świat tak wygląda. Inna rzecz, że demokracja, w jakiej – rzekomo – żyjemy, gwarantuje nam wolność wyboru w kwestiach światopoglądowych. Dlaczego więc ogranicza nam prawo do samodecydowania w sprawach moralnych? Ano dlatego, że funkcjonujące obecnie na świecie systemy państwowe są tylko karykaturą ustroju demokratycznego. Przepychanki oraz mdląca mieszanina obłudy z hipokryzją w naszym Senacie i Sejmie w pełni ten fakt potwierdzają.

Pośród bełkotu opowiadającego się za albo przeciw eutanazji, in vitro czy aborcji, który z moralnością ma tyle wspólnego, co niżej podpisany z primabaleriną Teatru Bolszoj, zdumiewa mnie jedna rzecz: dlaczego prawicowi politycy potrafią odważnie i jednoznacznie wypowiadać się w kwestiach dotyczących początku oraz kresu ludzkiego istnienia, natomiast z kolosalną bezradnością przychodzi im zajmowanie się sprawami związanymi z życia tego trwaniem. Przecież Janusz Świtaj chciał umrzeć nie w wyniku swojej fanaberii, lecz wyłącznie z powodu bezsensu przepisów obowiązujących w naszym kraju, które skazywały go na wieloletnią wegetację. Takich ludzi, jak Świtaj, żyje w Polsce wielu. Proponuję więc, by obrońcy życia odszukali osoby całkowicie sparaliżowane albo nie mogące poruszać się nawet o kulach czy na wózkach inwalidzkich, cierpiące w materialnym ubóstwie, samotności i poczuciu kompletnej beznadziei. I by znaleźli też rodziny wychowujące dwoje albo nawet troje nieuleczalnie chorych bądź niepełnosprawnych dzieci – osoby zdane wyłącznie same na siebie, ponieważ państwo pomóc im nie chce. W ich obecności (a także dziennikarzy) niech politycy bełkoczą. I niech skonfrontują ten bełkot z realiami. Na razie wychodzi bowiem na to, że dla przedstawicieli prawicy, owszem, ludzkie istnienie jest święte, ale jedynie w chwili poczęcia oraz śmierci. W tak zwanym międzyczasie życie nasze ma dla nich wartość raczej średnią, a – w wielu wypadkach – żadną. Jeśli władza ustawodawcza, złożona również z polityków prawicowych, ustanawia prawo, dzięki któremu nawet najbardziej zwyrodniali mordercy wychodzą codziennie na spacerniak, natomiast sparaliżowany od stóp po szyję Janusz Świtaj przez piętnaście lat zna jedynie przestrzeń swojego pokoju, to znaczy, że żyjemy w państwie krańcowo niehumanitarnym. Jaka więc aborcja? Jaka eutanazja? Jakie in vitro? Jaka moralność? Panie i panowie bełkoczący, wyjdźcie trochę do ludzi, pooglądajcie świat. Przypadek Janusza Świtaja nie jest odosobniony.

Podziwiam oddanie, poświęcenie i bezgraniczną miłość matek, które – nieraz samotnie – wychowują nieuleczalnie chore albo niepełnosprawne dzieci. Ale ludzi nie można oceniać jedną miarą. Daleki więc jestem od osądzania kobiet, które, wiedząc, że noszą w sobie uszkodzony trwale płód, decydują się na aborcję. Uważam też, że jeżeli politycy nie potrafią sprawić, by życie ludzi najsłabszych, ubogich oraz zagrożonych społecznym wykluczeniem było godne, to powinni zaprzestać swojego nędznego bełkotu i przed narodem jedynie bić się w pierś (pąsowiejąc przy tym ze wstydu). A jeśli, pod groźbą osadzenia w więzieniu, nakazują kobietom rodzić niepełnosprawne dzieci, nie stwarzając jednocześnie najsłabszym obywatelom godnych warunków do życia, to cóż… W kontekście takich politycznych poczynań przychodzi mi na myśl tylko krótka i ponura refleksja, motto, jakim Zofia Nałkowska opatrzyła swoje Medaliony, zbiór opowiadań o okrucieństwach II wojny światowej. Brzmi ono: Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Przynajmniej od czasów Machiavellego jasno wiadomo, że dla polityków nie ma znaczenia moralność. Liczy się dla nich wyłącznie skuteczność. Piewcy rozmaitych ideologii z Sejmu i Senatu mogą więc bełkotać w dowolnej tonacji. Bez względu na to, co i jak mówią, doskonale wiem, że dwie rzeczy są dla nich najwyższą wartością: pieniądz oraz władza. To one, a nie życie, stanowią dla polityków jedyny cel w „moralności”.

Wszystkim radykałom, którzy trwają w przekonaniu, że bronią świętych spraw, dedykuję słowa Jezusa skierowane do faryzeuszy (ci także sądzili, że są znawcami woli Boga oraz zasad etycznych): Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, dlatego grzech wasz trwa (J 9, 41). Nie wiem jednak, czy nasi obrońcy wartości cytat ten zrozumieją, skoro uważają, że widzą, a, co istotne, widzenia swojego są w stu procentach pewni.

Wojciech Szczawiński

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s