Kongresmen mnie zgwałcił

Źródło: Onaonaona.com

W wywiadzie dla telewizji KTVI Todd Akin, republikański kongresman ubiegający się o miejsce w Senacie, powiedział, że organizm kobiety może zablokować ciążę wynikłą z gwałtu. Wojciech Szczawiński ustosunkowuje się dzisiaj do tej wypowiedzi. Zresztą czy ktokolwiek myślący może traktować ją obojętnie?

Przed kilkoma dniami Todd Akin, w rozmowie z dziennikarzem stacji KTVI, wykazał się totalną ignorancją, o czym stosowne instytucje medyczne prędko zaświadczyły.„Z tego co, jak rozumiem, mówią lekarze, to (ciąża w wyniku gwałtu – red.) jest naprawdę rzadkie. Jeśli jest to gwałt we właściwym sensie tego słowa, kobiecy organizm ma sposoby, żeby to jakoś zablokować – odpowiedział kongresmen” – przeczytałem na portalu TVN24. A dalej Akin raczył stwierdzić: „Załóżmy jednak, że to nie podziałało: myślę, że powinna być jakaś kara, ale wymierzona gwałcicielowi. Nie powinno się atakować dziecka”.

W wypowiedzi Akin użył określenia legitimate rape, które tłumaczy się jako „gwałt we właściwym sensie tego słowa”, ale też „gwałt uzasadniony”. Nie mam pojęcia, jaka jest różnica między gwałtem nie w pełnym tego słowa znaczeniu, gwałtem uzasadnionym, a gwałtem konkretnym, to znaczy chyba takim, który w nikim – z kongresmenem Akinem włącznie – nie pozostawia cienia wątpliwości, iż gwałtem naprawdę jest.

Słownik języka polskiego słowo „gwałt”, czyli angielskie rape, definiuje następująco: 1. czyn bezprawny popełniony z użyciem siły fizycznej lub przemocy psychicznej, 2. zmuszenie kogoś siłą (zwykle kobiety) do odbycia stosunku seksualnego. Identyczną definicję podaje słownik angielski. Zatem jaki rodzaj gwałtów nie ma właściwego sensu albo jaki jest uzasadniony? Odpowiedź na to pytanie zna z pewnością Todd Akin, który – co równie istotne – karę gwałcicielom zamierza wymierzać nie bezwzględnie, nieuchronnie i stanowczo, lecz w sposób bliżej nieokreślony, czyli, jak sam stwierdził, ma to być „jakaś kara”. A może gwałcicieli nie karać, panie kongresmenie? Może przeciwnie – gwałcicielom należy przypinać ordery i gratyfikować ich finansowo za to, że przyczyniają się do powstawania cudu życia w łonie kobiety? Idąc pańskim tokiem rozumowania, można wysnuć też wniosek, iż gwałt służący takiemu cudowi uznać trzeba śmiało za gwałt uzasadniony. Uzasadniony, bo sprzyjający narodzinom życia oraz, co mniej istotne, zaludnianiu globu.

Mniejsza o bzdury medyczne mieszące się w wypowiedzi Akina. Jego pseudomoralny bełkot czyniony na forum publicznym zawiera przede wszystkim jeden niesłychanie niebezpieczny element. W podtekście wygłaszanej przez siebie ignorancji kongresmen sugeruje, że kobieta staje się wyłącznie inkubatorem dla zarodka w jej ciele, że ofiara zgwałcenia nie ma uczuć, nie przeżywa traumy po zaznanym bestialstwie – powinna więc być pozbawiona wolnego wyboru, ponieważ jest niczym więcej jak tylko maszynerią zdolną nawet – w trudny do pojęcia sposób – zablokować rozwijającą się w jej trybach i plątaninie kabli ciążę. W takim ujęciu kobieta – człowiek, myśląca, żywa istota odbierająca emocjami świat – z podmiotu staje się przedmiotem, kimś, a raczej czymś, zdanym jedynie na łaskę gwałcicieli oraz bredni polityków formatu kongresmena Akina. Taka kobieta-maszyna musi być zatem pozbawiona wolnego wyboru, samodecydowania o sobie, bo nie czuje, nie myśli i, co najważniejsze, jest niemoralna. Dopiero światli politycy o poglądach kongresmena Akina zmuszeni są za tę bezwolną istotę czuć, myśleć, dokonywać jedynie słusznych wyborów i wykazywać się dzielnością etyczną. Jakież to wzniosłe, urzekające oraz pełne poświęcenia, kongresmenie Akin!

Włos jeży się na głowie, bo przecież Akin udzielał wywiadu nie jako osoba przypadkowa albo prywatna, ale jako reprezentant potężnego państwa. Kongresmenów, podobnie jak innych polityków piastujących wysokie urzędy, z definicji otacza aureola powagi, odpowiedzialności, a nawet autorytetu. Bywa więc, że ich poglądy przyjmowane są bezkrytycznie i szybko znajdują zwolenników. „Taki polityk to jest przecież ktoś! Zapewne wie, co mówi!” – myśli wielu tak zwanych przeciętnych zjadaczy chleba. Wspomnę więc w tym miejscu, że święty Tomasz z Akwinu, nazywany w katolicyzmie Księciem Kościoła, twierdził, iż najgorszym argumentem jest argument z autorytetu.

Najbardziej przerażającą rzeczą jest to, że z ludźmi pokroju Todda Akina nie można dyskutować. Nie docierają do nich żadne argumenty. Poglądy takich ludzi są zamknięte, krańcowo skostniałe i hermetyczne. I właśnie dlatego niebezpieczne, bo pozbawione humanizmu, czyli niemoralne. Ograniczają im one zdolność widzenie złożoności świata, a przepastną paletę barw naszej rzeczywistości zlewają w ich percepcji wyłącznie w obraz biało-czarny. Tacy ludzie żyją również w głębokim przekonaniu, że posiadają monopol na prawdę. Nie mają żadnych wątpliwości co do prawomyślności swoich poglądów. Wyznawana religia staje się dla nich tylko protezą. Każdy zaś, kto nie podziela tych zapatrywań, jest wrogiem – śmiertelnie szkodliwym tworem na zdrowym oraz światłym organizmie społecznym, jaki – w swoim rozumieniu – oni wyłącznie reprezentują. Nikt i nic nie przekona takich ludzi do najmniejszej nawet refleksji dotyczącej tego, że mogą się mylić. Od tego rodzaju osób człowiek myślący powinien więc uciekać niczym przed zarazą, ponieważ ignoranci, jak kongresmen Akin, sprzyjają ograniczaniu swobód jednostki, a zatem legitymizują zło i unicestwiają moralność. Postępują tak, ponieważ nie rozumieją, że moralność, w odróżnieniu od kalkulacji oraz lęku przed sankcjami prawnymi, jest przestrzenią w człowieku otwartą, że ma ona źródło w świadomości, wynika z nieskrępowania ludzkich postaw, przekonań oraz wyborów. Moralność odnosi się do wolności sumienia, prawo – jedynie do ograniczoności rozumu. Zatem ignorancja, pycha i brak humanizmu są u polityków cechami najgorszymi. Tacy ludzie Boską wolność każdego człowieka – w jej najbardziej intymnych sferach – zamierzają regulować prawem. Co więcej – największym pragnieniem tego rodzaju polityków jest stworzenie z Boskości tego świata rzeczywistości zredukowanej do wyobrażeń, jakie noszą w głowach. Zamknięty, schematyczny umysł zawsze generuje myśl amoralną.

Kongresmenie Toddzie Akinie, swoją ignorancją zgwałcił pan moją umysłowość. Zadał mi gwałt w dosłownym tego słowa znaczeniu. Przeraża mnie więc fakt, że ludzie tak ograniczeni dzierżą władzę nad narodami oraz decydują o losach świata. I że istnieją w społeczeństwie tacy, którzy politykom pańskiego formatu umożliwiają dochodzenie do władzy.

Wojciech Szczawiński

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kongresmen mnie zgwałcił

  1. Docze pisze:

    Mnie rowniez jezy sie wlos na glowie kiedy pomysle, iz w Polsce, w niektorych kregach, argument z autorytetu funkcjonuje rowniez w czasach dzisiejszych i ma sie dobrze. Niestety. A o otwartosci na swiat, respekcie dla drugiego czlowieka, tolerancji innosci etc. mozna tylko pomarzyc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s