O braku językowego wyczucia

Pisarz to człowiek, któremu pisanie przychodzi trudniej niż innym – brzmią słowa genialnego Tomasza Manna. Wielka to prawda, chociaż, jak widzę, nie dla każdego zrozumiała.

Język to taka materia, z którą mierzyć się potwornie trudno. Nie wystarczy znać reguły poprawność składni, ortografii, interpunkcji itd. Do pisania potrzebne jest jeszcze językowe wyczucie. Niezbędne jest ono do tego, by w przekazywaniu myśli czy nastrojów nie popadać w przesadę. Każda przesada czyni bowiem tekst mniej wiarygodnym, sprawia, że czytelnik szybko się nim nudzi, bo rozumie, że medialny materiał nie jest obiektywny i kłóci się z obrazem rzeczywistości.

Czytam na przykład reportaż z miejscowości X. Autor o nazwisku Y pisze na wstępie: „Było tam wspaniale, niezwykle, wszyscy byli zachwyceni magiczną atmosferą tego miejsca”. Następnie cytuje bohaterów swojego reportażu. Mówią oni: „Jest szał!”, „Jest czad!”, „Jest fajnie!”, „Jest super!”. Powtarzają więc niejako to, co autor materiału napisał już na wstępie (na tym polega przesada) . I jeśli w reportażu relacjonującym tydzień z życia pewnej grupy czytam jedynie: „Jest szał!” i „Jest czad!”, to natychmiast odnoszę wrażenie, że albo ta grupa w ciągu całego tygodnia paliła jakieś zioło (i stąd jej nader pozytywny nastrój), albo reportażysta o nazwisku Y usiłuje zrobić czytelników w konia. Od takich tekstów natychmiast mnie odrzuca, podobnie jak od tych, które – w równie nieudolny sposób – usiłują wywołać we mnie ponure skojarzenia. Nadmierne koloryzowanie zdarzeń ma podobnie lichą wartość jak dolny pasek przesuwający się w obrazie TVN24, na którym widnieją informacje wyłącznie o tym, ile osób zginęło w wypadkach drogowych albo zamachach terrorystycznych, jakie afery pojawiły się w polityce, gdzie miały miejsce katastrofy sejsmiczne, skandale obyczajowe z udziałem celebrytów itd., itp. – tak, jakby nic poza tym na świecie się nie działo. W ludziach myślących każda nachalność budzi sprzeciw. Trzeba mieć tego świadomość. Na wszelkie językowe nachalności powinni być wyczuleni szczególnie ci, którzy zajmują się pisaniem.

Teksty propagujące jakieś idee powinny zachowywać właściwe proporcje nastrojów, być pozbawione nawet najmniejszych egzaltacji. Jedynie wtedy zdołają przekonać czytelników do słuszności oraz wagi głoszonej idei czy opisywanego w nich obrazu świata. Ale do tego potrzebne jest wyczucie językowe (nie wystarczy znajomość pijaru czy dyplom dziennikarstwa).

Najbardziej wiarygodne są dla mnie teksty, w których autor w ogóle nie używa określeń „wspaniale”, „niezwykle”, cudownie” albo „szałowo” – relacjonuje więc zdarzenia w taki sposób, że niczego czytelnikowi nie narzuca, pozwalając na to, by ten sam doszedł do wniosku, iż w opisywanym miejscu działy się rzeczy naprawdę magiczne. Problem jednak w tym, że takiej umiejętności, podobnie jak ciekawości świata, nie można nauczyć się na żadnej, nawet najlepszej, uczelni.

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s