Bezsens nadziei

W aforyzmie hinduskim z XV wieku powiada się: „Szczęśliwy ten, kto nie ma nadziei… Gdyż nadzieja jest największym cierpieniem, a brak nadziei największą szczęśliwością”.

Czy rzeczywiście nadzieja jest wartością? Pewny tego nie jestem. Po pierwsze dlatego, że nadzieja zawsze odnosi się do czegoś, czego nie mamy, zawsze łączy się z pewną dozą niewiedzy co do realizacji zamierzonych celów. Poza tym oczywiste jest to, że nie czekamy przecież z nadzieją na coś, co sami możemy zrealizować. Zatem nadzieja wywołuje w nas napięcia negatywne i sprawia też, że zaniedbujemy teraźniejszość; zajęci lepszą przyszłością, zapominamy, że jedyne życie, jakie warto przeżyć, jedyne, jakie po prostu jest, rozwija się przed naszymi oczami, czyli tu i teraz. Jak mówi tybetańskie przysłowie, to chwila obecna i osoba naprzeciwko mnie zawsze liczy się bardziej niż wszystko inne.

Każda nadzieja wywołana jest naszą niemocą albo wewnętrznym konfliktem bądź też niepogodzeniem z własnym losem, a zatem z naturą tego świata: z jego cierpieniami, przemijaniem, nietrwałościami – z tym, co nieuniknione, a przecież oczywiste.

Prawdziwie święci ludzie nadziei nie mają i dlatego odczuwają naturalny zachwyt życiem. Mędrzec mówił o nich: „Błogosławieni ubodzy w duchu”.

Informacje o szczaw

drobinaszczawiu@gmail.com
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s